Adwokat czy radca prawny? To pytanie słyszymy częściej niż pytanie o koszty

Publicystyka

Adwokat czy radca prawny? To pytanie słyszymy częściej niż pytanie o koszty

Rozmawiamy z Izabellą Jaszczykradczyni prawna, kancelaria DLB Legal3 września 2026

Ktoś wpisuje w wyszukiwarkę „adwokat od rozwodów”, klika, trafia do kancelarii radców prawnych - i zaczyna się wahać. Czy to na pewno tu? Czy radca prawny w ogóle może poprowadzić rozwód? To wahanie kosztuje ludzi tygodnie, a czasem kończy się tak, że nie idą nigdzie. Izabella Jaszczyk prowadzi sprawy rodzinne przed Sądem Okręgowym w Gliwicach. Pytamy ją nie tylko o różnicę między dwoma tytułami, ale o to, co dzieje się dalej: ile ten rozwód kosztuje naprawdę, dlaczego tylu ludzi składa pozew w niewłaściwym sądzie i po czym poznać, że trafiło się na dobrego pełnomocnika.

Tytuł

Zacznijmy od czegoś, co pewnie słyszysz co tydzień. Ktoś szukał adwokata od rozwodów, trafił do kancelarii radców prawnych i pyta, czy się pomylił. Co mu odpowiadasz?

Izabella Jaszczyk

Nie, nie pomylił się. W sprawie o rozwód radca prawny i adwokat mają identyczne uprawnienia: mogą sporządzić pozew, reprezentować stronę przed sądem okręgowym, prowadzić spór o winę, o władzę rodzicielską, o kontakty z dzieckiem, o alimenty i o podział majątku.

Mówię to spokojnie, bo pytanie pada naprawdę często - zwykle w pierwszych sekundach rozmowy. Później okazuje się, że ktoś wahał się tydzień. I przez ten tydzień w jego sprawie nie wydarzyło się nic.

Załóżmy, że mi to nie wystarcza. Skoro naprawdę nie ma różnicy, to po co państwo utrzymują dwa osobne zawody?

Izabella Jaszczyk

Bo tak ułożyła się historia, nie logika.

Do 2015 roku różnica była realna, ale dotyczyła spraw karnych - radca prawny nie mógł być obrońcą. To się zmieniło. W sprawach rodzinnych różnicy w uprawnieniach nie było nigdy.

Dziś obie profesje dzieli przede wszystkim samorząd zawodowy: adwokaci należą do okręgowych rad adwokackich, radcowie prawni do okręgowych izb radców prawnych. Jednych i drugich obowiązuje tajemnica zawodowa, kodeks etyki i obowiązkowe ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej. Dla człowieka w trakcie rozwodu różnica jest tylko w nazwie. Faktycznej różnicy nie ma.

Dwoje prawników w Waszym zespole przeszło z adwokatury do radców prawnych. Coś się wtedy zmieniło w sposobie prowadzenia spraw rozwodowych, czy naprawdę nic?

Izabella Jaszczyk

Nic. Ten sam sąd, te same akta, te same rozmowy z ludźmi. Zmieniła się przynależność do samorządu.

Powiem tak: gdyby ten tytuł miał znaczenie dla wyniku sprawy, ktoś by to zauważył. Nikt nie zauważył.

Gdyby ten tytuł miał znaczenie dla wyniku sprawy, ktoś by to zauważył. Nikt nie zauważył.

Czy w ogóle potrzebny

To zapytam odwrotnie. Kiedy człowiek nie potrzebuje żadnego z Was i spokojnie poradzi sobie sam?

Izabella Jaszczyk

W sprawie o rozwód nie ma przymusu korzystania z pełnomocnika - pojawia się on dopiero przy skardze kasacyjnej do Sądu Najwyższego, a tam trafia ułamek spraw. Samodzielnie da się poprowadzić rozwód wtedy, gdy małżonkowie są zgodni, nie mają wspólnych małoletnich dzieci, nie żądają orzekania o winie i nie spierają się o majątek.

Mówię to ludziom wprost na konsultacji. Czasem ktoś tego słucha, dziękuje i wychodzi. I bardzo dobrze.

A kiedy próba samodzielnego poprowadzenia sprawy kończy się źle? Nie chodzi mi o przegraną, tylko o coś, czego potem nie da się już cofnąć.

Izabella Jaszczyk

Najczęściej nie chodzi o przegraną. Chodzi o zgodę na coś, czego skutków ktoś wcześniej nie policzył.

Pierwsza rzecz to wina. Zgodny wniosek o zaniechanie orzekania o winie brzmi jak gest dobrej woli i często nim jest. Ale małżonek uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia może zostać zobowiązany do alimentów na rzecz drugiego nawet wtedy, gdy ten nie znajduje się w niedostatku. Rezygnując z orzekania o winie, człowiek rezygnuje także z tej drogi. Czasem świadomie. Czasem dlatego, że chciał, żeby to się już skończyło.

Ale w bardzo wielu sprawach ludzie nie zdają sobie sprawy z tego niuansu i godzą się na rozwód bez orzekania o winie, nie wiedząc, że ustalenie winy mogłoby im otworzyć nowe możliwości na przyszłość.

Druga rzecz to dzieci. W wyroku rozwodowym sąd rozstrzyga o władzy rodzicielskiej, o miejscu pobytu dziecka, o kontaktach i o alimentach. Zmiana tych ustaleń później jest możliwa, ale wymaga wykazania, że okoliczności się zmieniły. To nie jest formalność.

I trzecia: ugody majątkowe zawierane przy stole w kancelarii albo na korytarzu, żeby mieć spokój. Spokój bywa wtedy drogi.

Najczęściej nie chodzi o przegraną. Chodzi o zgodę na coś, czego skutków ktoś wcześniej nie policzył.

Pieniądze

Pytanie, które ludzie wpisują do wyszukiwarki setki razy w miesiącu i na które nikt nie chce odpowiedzieć: ile kosztuje rozwód. Wszyscy mówią „to zależy”. Od czego konkretnie?

Izabella Jaszczyk

Opłata sądowa od pozwu o rozwód wynosi 600 zł. Jeżeli sąd orzeka rozwód bez orzekania o winie na zgodny wniosek małżonków, po zakończeniu sprawy zwraca 300 zł - realnie zostaje 300 zł. To jedyna liczba, którą mogę podać każdemu bez pytania o cokolwiek.

Reszta zależy nie od liczby rozpraw, tylko od liczby rzeczy spornych. Wniosek o podział majątku w tej samej sprawie, opinia specjalistów w sporze o dzieci, świadkowie przy winie - każda z tych rzeczy dokłada czas i pieniądze. Honorarium pełnomocnika ustala się indywidualnie i uczciwa kancelaria poda widełki oraz zasady rozliczenia na pierwszym spotkaniu.

Kiedy ktoś pyta mnie o cenę przez telefon, pytam najpierw o dzieci i o mieszkanie. Nie z ciekawości. Od tych dwóch odpowiedzi zależy cała reszta. Rozpisaliśmy to zresztą osobno - ile kosztuje rozwód w Gliwicach, z konkretnymi kwotami.

Rozwód bez orzekania o winie to jedno z najczęściej szukanych haseł w tej kategorii. Ludzie dojrzeli do spokojnego rozstania, czy po prostu policzyli, na co ich stać?

Izabella Jaszczyk

Jedno i drugie, i nie widzę w tym nic wstydliwego.

Bez orzekania o winie sąd nie bada, kto odpowiada za rozkład pożycia. Nie ma postępowania dowodowego w tym zakresie, nie ma świadków, nie ma czytania cudzych wiadomości na sali. Sprawa jest krótsza i mniej rani ludzi, którzy będą się jeszcze przez lata spotykać przy odbiorach dziecka.

Nie namawiam nikogo do walki o winę. Ale nie udaję też, że rezygnacja z niej nic nie kosztuje. Kiedy rozwód bez orzekania o winie ma sens, a kiedy jest ucieczką - to jest rozmowa na godzinę, nie na jedno zdanie.

Sąd i czas

„Gdzie złożyć pozew o rozwód” - pytanie z pozoru banalne, a szukają go setki osób w samej okolicy. Dlaczego tylu ludzi idzie z tym do niewłaściwego sądu?

Izabella Jaszczyk

Bo sąd rejonowy jest bliżej i wydaje się naturalnym adresem. A sprawy o rozwód rozpoznaje sąd okręgowy.

Druga pomyłka dotyczy tego, który okręgowy. Właściwy jest ten, w którego okręgu małżonkowie mieli ostatnie wspólne miejsce zamieszkania, jeżeli choć jedno z nich nadal tam mieszka. Dla nas to Sąd Okręgowy w Gliwicach przy ulicy Kościuszki 15. Okręg gliwicki obejmuje między innymi Zabrze, Rudę Śląską, Rybnik i Żory - więc sprawa kogoś, kto w samych Gliwicach nigdy nie mieszkał, potrafi tu trafić.

Źle zaadresowany pozew nie przepada, sąd przekaże go właściwemu. Tylko że to są tygodnie.

Na pytanie, ile trwa rozwód, internet odpowiada „od kilku miesięcy do kilku lat”. To nie jest odpowiedź. Co realnie decyduje, po której stronie tej skali wyląduje konkretna sprawa?

Izabella Jaszczyk

Nie liczba rozpraw. Liczba rzeczy, których strony nie potrafią uzgodnić.

Sprawa zgodna, bez orzekania o winie, bez sporu o dzieci potrafi zamknąć się na jednej rozprawie i trwać kilka miesięcy. Spór o winę oznacza postępowanie dowodowe i świadków. Spór o dzieci może oznaczać opinię specjalistów, a na nią czeka się niezależnie od tego, jak sprawni są pełnomocnicy i jak dobrze pracuje sąd. Do tego dochodzi bieżące obłożenie konkretnego wydziału, którego nikt uczciwie nie przewidzi z góry.

Najdłuższe sprawy, jakie pamiętam, nie były wcale najbardziej skomplikowane prawnie.

Nie liczba rozpraw decyduje o długości sprawy. Liczba rzeczy, których strony nie potrafią uzgodnić.

Wybór

Ktoś ma dziś przed sobą listę nazwisk i żadnego sposobu, żeby je odróżnić. Na co powinien patrzeć zamiast na tytuł przed nazwiskiem?

Izabella Jaszczyk

Na cztery rzeczy, w tej kolejności.

Ile spraw rodzinnych ta osoba prowadzi - bo rozwód to inna praktyka niż windykacja i po pierwszym kwadransie rozmowy zwykle to słychać. Czy potrafi powiedzieć „tego nie wiem” i „to sprawdzę”, zamiast odpowiadać na wszystko od ręki. Czy z góry wiadomo, ile to kosztuje i za co się płaci. I czy da się z nią skontaktować wtedy, gdy dzieje się coś pilnego, a nie w terminie za dwa tygodnie.

Jeżeli ktoś na pierwszym spotkaniu obiecuje wynik, to nie jest pewność siebie. To jest sprzedaż.

Zdarza Ci się odradzić rozwód? Pytam serio - kancelaria zarabia na sprawach, a nie na tym, że ktoś wychodzi bez sprawy.

Izabella Jaszczyk

Zdarza się. Nie z powodów światopoglądowych, bo nie do mnie należy ocena czyjegoś małżeństwa.

Czasem człowiek przychodzi w takim tygodniu, w którym nie da się podjąć żadnej poważnej decyzji. Wtedy mówię: proszę wrócić za miesiąc. Część nie wraca. Bywa też, że sensowniejszym pierwszym krokiem jest rozmowa przy udziale osoby trzeciej - mediacja rodzinna nie jest dla wszystkich, ale w sprawach z dziećmi potrafi oszczędzić lat.

Na koniec. Ktoś czyta to o drugiej w nocy, po kłótni, i sam jeszcze nie wie, czy chce się rozwodzić. Co ma zrobić rano?

Izabella Jaszczyk

Nic gwałtownego.

Niech spisze na kartce trzy rzeczy: co jest wspólne, czego się najbardziej boi i czego chce dla dzieci. To zajmuje kwadrans, a porządkuje więcej niż tydzień czytania w internecie.

I dwie rzeczy praktyczne: niech niczego nie kasuje i niech nie wyprowadza się z mieszkania w emocjach. To są decyzje, które najtrudniej potem odwrócić.

A kiedy emocje opadną - niech usiądzie z prawnikiem. Nie po to, żeby od razu składać pozew. Zwykła rozmowa wystarczy, żeby poukładać myśli i usłyszeć rzetelną ocenę tego, na czym się stoi.