Izabella Jaszczyk
Związana z Kancelarią DLB Legal. Do spraw rodzinnych wnosi praktyczną perspektywę - z naciskiem na jasne wyjaśnienie sytuacji, uporządkowanie faktów i konsekwencje decyzji podejmowanych w toku sprawy.
Obszary, w których pomagam
Ustalanie, podwyższanie i obniżanie alimentów - z realnym wyliczeniem potrzeb dziecka i możliwości rodzica.
Ustalanie i egzekwowanie kontaktów, plan rodzicielski, sytuacje utrudniania kontaktów.
Wsparcie w wypracowaniu porozumienia zamiast długiego sporu - tam, gdzie to możliwe.
Kilka słów o podejściu
W codziennej praktyce Izabella Jaszczyk zajmuje się przede wszystkim sprawami alimentacyjnymi, władzą rodzicielską i relacjami majątkowymi w rodzinie. Klienci cenią u niej umiejętność wytłumaczenia zawiłej sytuacji zwykłym językiem i pokazania realnych scenariuszy.
Na portalu rozwodygliwice.pl odpowiada za tematy, które najczęściej spędzają sen z powiek rodzicom: alimenty, kontakty z dziećmi i mediacje. Prowadzi sprawy tak, aby ograniczać eskalację i chronić dobro dziecka.
Bez ogródek
Pięć pytań do Izabelli Jaszczyk (IJ) o alimenty, dzieci i emocje, które przychodzą razem z rozwodem. Bez prawniczego żargonu i bez owijania w bawełnę.
Co najczęściej powtarzasz klientom, którzy przychodzą „na wojnę”?
IJ: Że sąd nie da im racji za całe małżeństwo. Sąd rozstrzyga konkretne rzeczy: alimenty, kontakty, władzę rodzicielską. Im szybciej odpuścimy walkę o „moralne zwycięstwo”, tym mniej to kosztuje. Nerwów dziecka też.
Największy mit o alimentach, który słyszysz w kółko?
IJ: Że istnieje sztywna kwota „z tabeli”. Nie istnieje. Alimenty to zawsze dwie rzeczy naraz: realne koszty dziecka i możliwości rodzica. Dlatego zamiast rzucać sumą przez telefon, wolę usiąść i policzyć to na konkretnym przykładzie.
Po czym poznajesz, że mediacja nie ma sensu, choć obie strony deklarują dobrą wolę?
IJ: Kiedy jedna osoba używa rozmów, żeby kontrolować drugą. Mediacja działa między ludźmi, którzy się nie dogadują, ale są równorzędni. Gdzie jest przemoc albo presja, „dogadywanie się” bywa pułapką. Wtedy idziemy do sądu po ochronę, nie do stołu negocjacyjnego.
Czego rodzice najczęściej żałują, kiedy jest już po sprawie?
IJ: Że wciągnęli w to dziecko. Że kazali mu wybierać, przekazywali przez nie wiadomości, komentowali przy nim drugiego rodzica. Wyrok się kończy, a to zostaje z dzieckiem znacznie dłużej.
Jak nie zabierasz tych spraw do domu?
IJ: Uczciwie? Nie zawsze się udaje. Ratuje mnie skupienie na konkretach, na tym, co realnie mogę załatwić. Kiedy widzę, że po uporządkowaniu sprawy rodzic wreszcie oddycha, to jest paliwo, nie ciężar.
Publikacje w portalu wiedzy
Artykuły w serwisie rozwodygliwice.pl, których autorem jest Izabella Jaszczyk (33).
Porozmawiajmy o Twojej sprawie
Pierwsza rozmowa - 15 minut, bezpłatnie i bez zobowiązań.
Umów konsultację z Izabellą →
