Rozwód międzynarodowy: który sąd, czyje prawo i co z dziećmi

On pracuje pod Rotterdamem od czterech lat, ona została w Gliwicach z dwójką dzieci. Meldunek mają wciąż polski, konto wspólne w Holandii, mieszkanie kupione na kredyt w złotówkach. Kiedy przychodzą do kancelarii z pytaniem „chcemy się rozwieść, ile to potrwa”, prawdziwe pytanie brzmi zupełnie inaczej: w którym kraju ta sprawa ma się w ogóle toczyć.

To nie jest formalność, którą da się odłożyć na później. Wybór sądu przesądza o tym, jak długo czekacie, ile zapłacicie, czy sąd bada winę i jak potraktuje Wasz majątek. Te same fakty w Gliwicach i w Rotterdamie dają dwa różne wyroki.

Kiedy sprawa robi się międzynarodowa

Wystarczy jeden element zagraniczny. Nie musicie oboje mieszkać za granicą.

  • jedno z Was jest cudzoziemcem, choćby ślub odbył się w Polsce
  • mieszkacie albo pracujecie w innym państwie, także wtedy gdy jedno wyjechało tylko do pracy
  • dziecko mieszka w innym kraju niż rodzic, który ma płacić
  • macie nieruchomość, konto albo firmę poza Polską
  • ślub braliście za granicą

Każda z tych sytuacji uruchamia pytania, których w czysto polskiej sprawie nikt nie zadaje.

Trzy pytania, na które trzeba odpowiedzieć na starcie

To są trzy zupełnie odrębne rzeczy i mylenie ich kosztuje najwięcej.

Jurysdykcja przesądza, sąd którego państwa może wydać wyrok. Prawo właściwe mówi, według czyich przepisów ten sąd orzeka. To wcale nie musi być prawo jego własnego kraju. Uznanie odpowiada na pytanie, czy wyrok z jednego państwa cokolwiek znaczy w drugim.

Sąd polski może orzekać według prawa niemieckiego. Sąd irlandzki może rozwiązać małżeństwo zawarte w Zabrzu. Wyrok z Chicago nie wpisze się sam do polskich akt stanu cywilnego. Brzmi to jak akademicka układanka, dopóki nie okaże się, że w jednym kraju macie rozwód, a w drugim wciąż jesteście małżeństwem.

Który sąd rozpozna sprawę

W Unii Europejskiej rozstrzyga to rozporządzenie zwane Bruksela II ter, stosowane od sierpnia 2022 roku. Wskazuje ono kilka równorzędnych podstaw, między innymi miejsce zwykłego pobytu obojga małżonków, ostatnie wspólne miejsce pobytu, jeżeli jedno z Was nadal tam mieszka, miejsce pobytu pozwanego, a przy zgodnym wniosku także miejsce pobytu któregokolwiek z Was.

Jest też podstawa, o której najczęściej nie wiedzą klienci wracający do kraju: sąd państwa, w którym powód mieszka od co najmniej roku. Sześciu miesięcy wystarczy, jeśli powód jest obywatelem tego państwa. Dla Polki, która po latach w Anglii wróciła do rodziców w Gliwicach, oznacza to konkretną datę w kalendarzu, od której polski sąd staje się dla niej otwarty.

Te podstawy są równorzędne, więc dość często właściwych sądów jest kilka naraz. Wygrywa ten, do którego pozew trafi pierwszy. Stąd bierze się zjawisko, które prawnicy nazywają wyścigiem do sądu, i stąd bierze się nasza uparta prośba, żeby nie składać niczego przed rozmową. Szczegóły rozpisaliśmy w osobnym tekście o tym, który sąd rozpozna Wasz rozwód.

Czyje prawo zastosuje sąd

Tu polskie poradniki mylą się wyjątkowo często, bo przepisują treści z zagranicznych stron. Krąży przekonanie, że w całej Unii prawo właściwe dla rozwodu wyznacza rozporządzenie Rzym III i że można je sobie wybrać umową. Polski sąd tego rozporządzenia nie stosuje, bo Polska do tej współpracy nie przystąpiła.

Polski sędzia sięga po ustawę Prawo prywatne międzynarodowe z 2011 roku (a w relacjach z niektórymi państwami, np. z Ukrainą, po wiążące umowy dwustronne). Kolejność jest tam prosta: najpierw wspólne prawo ojczyste małżonków z chwili żądania rozwodu, potem prawo państwa wspólnego zamieszkania, dalej wspólnego zwykłego pobytu, a jeśli nic z tego nie zachodzi, prawo polskie.

Dwoje Polaków z Rotterdamu ma wspólne obywatelstwo, więc polski sąd zastosuje prawo polskie, choćby nie byli w kraju od dekady. Ale w małżeństwie Polki i Hiszpana wspólnego obywatelstwa nie ma i schodzimy o szczebel niżej. Rozwinięcie tego wątku znajdziesz w tekście o tym, jakie prawo zastosuje sąd.

Rozwód w Polsce, kiedy mieszkacie za granicą

Najczęstsze pytanie, jakie dostajemy. Odpowiedź brzmi: zwykle tak, da się, i zwykle jest to rozsądniejsze niż rozwód na miejscu.

Powodów jest kilka. Postępowanie po polsku, bez tłumacza i bez tłumaczenia każdego dokumentu. Koszty nieporównywalnie niższe niż w Niemczech czy Holandii, gdzie honoraria liczy się według stawek ustawowych od wartości przedmiotu sporu. No i wyrok od razu w polskiej formie, gotowy do wpisania w akta stanu cywilnego.

Nie trzeba przy tym latać na każdą rozprawę. Sądy przesłuchują zdalnie, a przy rozwodzie bez orzekania o winie i zgodnym stanowisku często wystarczy jedno posiedzenie. Jak to poukładać krok po kroku, opisaliśmy w tekście o rozwodzie w Polsce, gdy mieszkacie za granicą

Kiedy małżonek jest cudzoziemcem

Obywatelstwo drugiej strony samo w sobie niczego nie blokuje. Polski sąd rozwiedzie Cię z Włochem, Ukraińcem i Brytyjczykiem, o ile ma jurysdykcję.

Zmienia się za to praktyka. Dochodzi tłumacz przysięgły, jeśli pozwany nie mówi po polsku. Dochodzą tłumaczenia aktów. Dochodzi doręczenie pozwu za granicę, które potrafi wydłużyć sprawę o kilka miesięcy i które w Unii idzie według rozporządzenia z 2020 roku, a poza nią zwykle drogą konwencji haskiej z 1965 roku. Bywa też, że trzeba ustalić treść obcego prawa, a to sąd robi przez Ministerstwo Sprawiedliwości albo biegłego. Praktyczne konsekwencje zebraliśmy w tekście o rozwodzie z cudzoziemcem.

Wyrok zapadł za granicą. Co teraz w Polsce

Rozwiodłeś się w Dublinie i wracasz do kraju. W polskim rejestrze wciąż figurujesz jako żonaty, dopóki ktoś tego nie zgłosi.

Wyroki z państw Unii, poza Danią, uznaje się z mocy prawa. Nie potrzeba osobnej sprawy sądowej. Idziesz do urzędu stanu cywilnego z odpisem wyroku, tłumaczeniem przysięgłym i zaświadczeniem na formularzu unijnym, a urząd nanosi wzmiankę na akt małżeństwa. Dopiero wtedy dostaniesz odpis z adnotacją o rozwodzie, którego zażąda bank, ZUS albo urzędnik przy kolejnym ślubie.

Przy wyrokach spoza Unii, na przykład z Wielkiej Brytanii po brexicie, z USA czy z Norwegii, działa Kodeks postępowania cywilnego. Też co do zasady bez osobnej sprawy, ale urząd bada przesłanki i częściej odsyła do sądu okręgowego. Całą procedurę rozpisaliśmy w tekście o uznaniu zagranicznego wyroku rozwodowego.

Dzieci

Tu logika jest inna niż przy samym rozwodzie i to zaskakuje najwięcej osób. O opiece, kontaktach i władzy rodzicielskiej decyduje sąd państwa, w którym dziecko ma zwykły pobyt. Nie tam, gdzie toczy się rozwód, i nie tam, gdzie dziecko ma obywatelstwo.

Praktyczny skutek bywa nieoczywisty. Rozwód może się toczyć w Gliwicach, a o kontaktach będzie orzekał sąd w Bredzie, bo dzieci chodzą tam do szkoły. Zwykły pobyt to nie meldunek, tylko rzeczywiste centrum życia: przedszkole, lekarz, koledzy, język, w którym dziecko się kłóci na podwórku.

Osobna sprawa to wywiezienie dziecka bez zgody drugiego rodzica. Konwencja haska z 1980 roku nie rozstrzyga, u kogo dziecko ma zostać. Ona przywraca stan sprzed wywiezienia, żeby o opiece orzekł sąd właściwy. Terminy są krótkie, a rok od wywiezienia zmienia sytuację prawną na niekorzyść rodzica, który zwleka. Zebraliśmy to w tekście o wywiezieniu dziecka za granicę.

Pieniądze

Alimenty rządzą się własnym reżimem, oderwanym od rozwodu. Sprawę może rozpoznać sąd zwykłego pobytu wierzyciela, czyli najczęściej dziecka, a wysokość liczy się według poziomu życia w kraju, w którym dziecko mieszka. Zarobki w euro sąd przelicza, ale bierze też pod uwagę, ile kosztuje życie tam, gdzie te euro się zarabia.

Dwie sytuacje wyglądają lustrzanie i mylą się nagminnie. Kiedy ojciec pracuje za granicą, a dziecko zostało w Polsce, liczy się polski koszt utrzymania i zagraniczne możliwości zarobkowe. Kiedy dziecko mieszka za granicą, a płacący rodzic w Polsce, kwoty potrafią wystrzelić, bo punktem odniesienia jest tamtejszy koszt życia.

Osobny rozdział to ściąganie zasądzonych pieniędzy. Wewnątrz Unii wyrok alimentacyjny wykonuje się bez dodatkowej procedury, a wniosek składa się za pośrednictwem sądu okręgowego właściwego dla miejsca zamieszkania wierzyciela. Poza Unią wchodzi konwencja haska z 2007 roku i robi się wolniej. Jak to wygląda w praktyce, opisaliśmy przy egzekucji alimentów za granicą.

Majątek to trzeci osobny wątek. Polska nie przystąpiła do unijnego rozporządzenia o małżeńskich ustrojach majątkowych, więc znów wracamy do ustawy z 2011 roku. Dom pod Hanowerem da się podzielić w polskiej sprawie, ale wpis do niemieckiej księgi wieczystej to już inna historia. Szczegóły w tekście o podziale majątku z elementem zagranicznym.

Ile to trwa i ile kosztuje

Uczciwa odpowiedź brzmi: dłużej niż sprawa czysto polska, a o ile dłużej, zależy głównie od doręczeń.

Rozwód bez orzekania o winie, przy zgodnym stanowisku i pełnomocnikach po obu stronach, potrafi zamknąć się w kilku miesiącach. Sprawa, w której pozwanego trzeba szukać w Belgii i doręczać mu pozew drogą urzędową, rozciąga się na rok i dłużej, zanim w ogóle padnie pierwsze pytanie o meritum. Spór o winę albo o dzieci dokłada swoje.

Opłata sądowa od pozwu to 600 złotych, tyle samo co przy sprawie krajowej. Pełną mapę kosztów rozwodu w Polsce rozpisujemy w osobnym poradniku. Dochodzą tłumaczenia przysięgłe, liczone od strony, i koszty doręczeń. Największą pozycją bywa jednak coś, czego nie widać w cenniku: konsekwencje złego wyboru sądu na starcie.

Od czego zacząć

Zanim cokolwiek złożysz, zbierz odpowiedzi na cztery pytania. Gdzie faktycznie mieszkacie Ty i małżonek, od kiedy. Gdzie mieszka dziecko i chodzi do szkoły. Gdzie leży majątek. Czy któreś z Was złożyło już gdziekolwiek pozew.

Na tej podstawie da się powiedzieć, które sądy wchodzą w grę i który z nich jest dla Ciebie korzystniejszy. To rozmowa na kwadrans, a nie na tydzień, i warto ją odbyć przed pierwszym pismem, nie po nim. Umów konsultację, jeśli Twoja sprawa dotyka więcej niż jednego kraju.

Najczęściej zadawane pytania

Czy mogę rozwieść się w Polsce, jeśli od lat mieszkam za granicą?

Zwykle tak. Najczęściej otwiera tę drogę wspólne obywatelstwo polskie obojga małżonków albo powrót do Polski i zamieszkiwanie tu przez co najmniej sześć miesięcy przed złożeniem pozwu. Sama zameldowana w Polsce nieruchomość nie wystarczy, liczy się rzeczywiste centrum życia.

Czy muszę przylatywać do Polski na rozprawy?

W większości spraw nie. Sądy przesłuchują strony zdalnie, a przy zgodnym rozwodzie bez orzekania o winie bywa, że wystarczy jedno posiedzenie. Pełnomocnik reprezentuje Cię na pozostałych.

Rozwiodłem się w Niemczech. Czy w Polsce jestem rozwiedziony?

Formalnie tak, bo wyroki z państw Unii uznaje się z mocy prawa. Praktycznie nie, dopóki nie zgłosisz tego w urzędzie stanu cywilnego i urząd nie naniesie wzmianki na akt małżeństwa. Bez tej wzmianki polskie dokumenty pokazują Cię jako osobę w związku małżeńskim.

Który sąd zdecyduje o opiece nad dzieckiem?

Sąd państwa, w którym dziecko ma zwykły pobyt, czyli realne centrum życia. Może to być inny sąd niż ten, który orzeka rozwód, i inny niż kraj obywatelstwa dziecka.

Mąż wyjechał i nie znam jego adresu. Da się złożyć pozew?

Da się, ale sprawa ruszy wolniej. Sąd zbada, czy adres da się ustalić, a przy braku efektu może ustanowić kuratora dla nieznanego z miejsca pobytu. Zanim do tego dojdzie, warto zabezpieczyć dowody kontaktu: korespondencję, przelewy, dane pracodawcy.

Czy da się wybrać kraj, w którym rozwód będzie korzystniejszy?

Czasem tak, jeśli właściwych sądów jest kilka. Wybór polega wtedy na tym, kto pierwszy złoży pozew, więc decyzja zapada w dniach, nie w miesiącach. To jeden z niewielu momentów w sprawie rodzinnej, w którym pośpiech ma realną wartość.

Tomasz Drabot
Autor
Tomasz Drabot

Radca prawny (wpis na listę OIRP w Katowicach: KT 3651), wspólnik kancelarii DLB Legal Drabot i Wspólnicy sp.k. w Gliwicach. Prowadzi sprawy rozwodowe i rodzinne: spokojnie, konkretnie i po stronie klienta. Poza kancelarią pisze o prawie i technologii na blogu „Człowiek w pętli" (drabot.pl) i pyta, co w pracy prawnika zostaje dla człowieka, kiedy maszyna potrafi już prawie wszystko.

Umów konsultację →

Czy ten artykuł był pomocny?

Potrzebujesz wsparcia w swojej sprawie?

Umów konsultację z r. pr. Tomaszem Drabot i omów bezpiecznie swoją sytuację w poufnej rozmowie online lub stacjonarnie.

Umów się na konsultację

Podobne wpisy